Współczesna ekonomia coraz częściej odchodzi od czysto matematycznych modeli, w których człowiek funkcjonuje jako idealnie racjonalna jednostka w próżni. Zamiast tego, ekonomiści coraz wyraźniej dostrzegają, że o sukcesie lub porażce gospodarczej całych narodów decydują tak zwane „reguły gry”. Ekonomia instytucjonalna to dziedzina, która analizuje, jak formalne i nieformalne struktury ograniczają nasze wybory, redukują niepewność i kształtują motywacje do pracy, inwestycji oraz innowacji. Zrozumienie tych mechanizmów pozwala inaczej spojrzeć na przepaść rozwojową dzielącą bogate państwa od tych, które od dziesięcioleci tkwią w pułapce ubóstwa.
Czym są instytucje w ujęciu ekonomicznym?
W ekonomii instytucjonalnej termin „instytucja” nie odnosi się do budynków czy urzędów, ale do ustalonych zasad rządzących interakcjami międzyludzkimi. Douglas North, jeden z najważniejszych teoretyków tego nurtu, definiował je jako „reguły gry w społeczeństwie”. Możemy podzielić je na dwie główne kategorie: instytucje formalne oraz nieformalne. Do tych pierwszych zaliczamy konstytucje, prawo własności, umowy handlowe oraz systemy sądownicze. To one tworzą szkielet, na którym opiera się bezpieczny obrót gospodarczy. Jeśli przedsiębiorca wie, że prawo będzie egzekwowane, a państwo nie wywłaszczy go bez odszkodowania, chętniej zainwestuje swój kapitał w nowe projekty.
Jednak równie ważne są instytucje nieformalne, czyli normy społeczne, tradycje, zwyczaje oraz szeroko rozumiany kapitał społeczny. Zaufanie do sąsiadów, etyka pracy czy kultura dotrzymywania danego słowa to niewidzialne fundamenty, które znacząco obniżają tak zwane koszty transakcyjne. W społeczeństwach, gdzie zaufanie jest niskie, każda transakcja wymaga kosztownej weryfikacji, skomplikowanej dokumentacji i ochrony prawnej, co dusi dynamikę gospodarczą. Ekonomia instytucjonalna uczy nas, że gospodarka nie może prosperować w izolacji od wartości społecznych, które ją wspierają.
Jak reguły gry determinują bogactwo narodów?
Kluczem do zrozumienia różnic w tempie rozwoju gospodarczego jest analiza bodźców, jakie tworzą wspomniane reguły. Daron Acemoglu i James Robinson w swojej pracy na temat przyczyn sukcesu krajów podkreślają podział na instytucje inkluzywne oraz ekstraktywne. Instytucje inkluzywne to takie, które zachęcają szerokie grupy społeczne do partycypacji w życiu gospodarczym, gwarantują ochronę własności prywatnej i zapewniają w miarę równy dostęp do edukacji oraz szans rynkowych. Dzięki nim każdy utalentowany jednostka ma realną szansę na sukces, co przekłada się na innowacyjność całego kraju.
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w przypadku instytucji ekstraktywnych, które służą głównie wąskim elitom do wyzyskiwania reszty społeczeństwa. W takich systemach prawo jest niepewne, konkurencja jest blokowana, a bogactwo jest częściej wynikiem koneksji politycznych niż realnej wartości rynkowej. W takich warunkach większość obywateli nie ma bodźców do ciężkiej pracy czy podejmowania ryzyka, ponieważ sukces zazwyczaj kończy się przejęciem owoców ich pracy przez kogoś silniejszego. Ekonomia instytucjonalna dowodzi, że zmiana jakościowa w rozwoju nie przychodzi z samą ilością zainwestowanego kapitału, ale z poprawą jakości tych właśnie reguł.
Dlaczego koszty transakcyjne hamują rozwój?
Pojęcie kosztów transakcyjnych jest sercem ekonomii instytucjonalnej. Zostało ono wprowadzone przez Ronalda Coase’a i opisuje wszystkie nakłady czasu, pieniędzy i energii, które musimy ponieść, aby zawrzeć transakcję – od poszukiwania kontrahenta, przez negocjacje, aż po monitorowanie wykonania umowy. W krajach o słabych instytucjach koszty te są astronomiczne. Jeśli egzekwowanie prawa w sądzie trwa latami, a korupcja jest powszechna, przedsiębiorca musi wliczać w cenę swojego towaru ogromne ryzyko oraz koszty zabezpieczeń. To sprawia, że wiele przedsięwzięć staje się po prostu nieopłacalnych.
Sprawny system instytucjonalny działa niczym smar w silniku. Dzięki jasnym prawom własności, przejrzystemu systemowi podatkowemu i niezależnym arbitrażom, uczestnicy rynku mogą wymieniać się dobrami i usługami niemal bez oporów. Kiedy reguły gry są stabilne i przewidywalne, kapitał płynie tam, gdzie jest najbardziej potrzebny, a innowacje rozprzestrzeniają się znacznie szybciej. Zatem rozwój ekonomiczny nie jest jedynie wynikiem postępu technologicznego, ale przede wszystkim efektem budowy środowiska, w którym interakcje między ludźmi stają się tańsze, bezpieczniejsze i bardziej przewidywalne dla wszystkich uczestników życia społecznego.